Wiedza i Życie 02/2013
W numerze m.in.:
Biologia ewolucyjna
Seksmisja w przyrodzie; Rafał Mostowy, Dorota Pacześniak
Medycyna
Prokreacja bez granic; Zbigniew Wojtasiński
Aeronautyka

Drony – szpiedzy i zabójcy; Wiesław B. Pietrzak
Historia astronomii
Słoń na księżycu; Jarosław Włodarczyk
Archeologia
Kolumbowie epoki lodowej; Wojciech Pastuszka
Ochrona środowiska
Bezcenne e-rupiecie; Andrzej Hołdys
Naukowe spojrzenie na miłość wcale nie odziera jej z tajemniczości i piękna. Miłość, zbadana „uczonych szkiełkiem i okiem”, nadal jest czymś znacznie bardziej skomplikowanym niż tylko ciągiem chemicznych reakcji...
Kosmos wciąż zaskakuje badaczy nieba. Jedną z największych zagadek ostatnich lat są obiekty emitujące potężne impulsy rentgenowskie. Wiemy już, czym są, tajemnicą jest za to – jak powstają.
Przez tysiąc lat Chinki praktykowały łamanie i krępowanie stóp, fundując sobie i swoim córkom prawdziwą drogę przez mękę. Po co? Wbrew pozorom względy estetyczne nie były najistotniejsze – chodziło o władzę.
Jak szybko pozbyć się dziesiątek milionów ton elektronicznych śmieci? To proste – posłużyć się elektroniką. Wkrótce powstaną pierwsze zautomatyzowane i obsługiwane przez roboty zakłady przetwarzające rocznie setki tysięcy ...
Aktualne numery
09/2017
10/2017
Kalendarium
Październik
22
W 1964 r. kanadyjski komitet parlamentarny wybrał, spośród 2 600 zgłoszonych na konkurs propozycji, obecny wzór flagi Kanady.
Warto przeczytać
Zmyl trop to użyteczna, ale i pełna powabu oraz przekonująca, kieszonkowa esencja wszystkiego, co chcielibyście wiedzieć o obronie przed inwigilacją.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Małgorzata T. Załoga | dodano: 2012-06-13
Jak krew z mlekiem

Gładka, elastyczna, nawilżona, o wyrównanym kolorycie, bez plam, zmarszczek i rozszerzonych porów. Taka skóra twarzy to marzenie. Jak ją utrzymać jak najdłużej?

Przez stulecia za idealną uchodziła skóra blada. Czasem jak alabaster, czasem jak płatek róży (z leciutkim rumieńcem będącym oznaką świeżości i zdrowia). Nigdy jednak, aż do naszych czasów, nie ceniono opalenizny. Jak się okazuje - słusznie, bo coraz więcej jest dowodów na to, że promienie słońca przyspieszają starzenie się skóry.

Naturalne starzenie charakteryzuje się głównie zanikiem tkanek (zwłaszcza podściółki tłuszczowej), utratą elastyczności skóry i spowolnieniem metabolizmu; w "słonecznym" przynajmniej początkowo dominuje przerost naskórka i zwiększone wytwarzanie ochronnej melaniny. Głębiej, w skórze właściwej, dochodzi do rozpadu kolagenu i odkładania się nieprawidłowych włókien elastyny, natomiast zaopatrujące skórę drobne naczynia stają się kręte i poszerzone (zewnętrznym objawem tych zmian może być trądzik różowaty).

Te wszystkie niekorzystne zmiany to wynik "bombardowania" komórek przez promieniowanie ultrafioletowe. W zależności od długości fali dociera ono w różne miejsca. UVB (320-290 nm) zatrzymuje się płycej, wywołując rumień i łuszczenie naskórka, czyli to, co powszechnie kojarzy się ze zbyt intensywnym opalaniem. Ale o wiele groźniejsze jest UVA (400-320 nm), ponieważ dociera do głębszych warstw skóry; to głównie jego działaniu można przypisać późne skutki fotostarzenia.

Opalanie, czyli brązowienie skóry, jest reakcją obronną przed wywoływanymi przez słońce uszkodzeniami. Zbrązowiały naskórek nie dopuszcza promieni UV w głąb, chroniąc kolagen i elastynę przed włóknieniem, a naszą twarz przed wyglądem zasuszonego jabłka. Funkcję opalenizny mogą spełniać filtry przeciwsłoneczne obecne w rozmaitych kremach. Żeby jednak spełniały ją dobrze, powinny być odpowiedniej jakości i właściwie stosowane, a i z jednym, i z drugim jest problem.

Złudna ochrona

iedyś kosmetyki (zwłaszcza te "do opalania") zawierały tylko filtry zatrzymujące UVB, które istotnie zmniejszały zaczerwienienie i brązowienie skóry wywołane pobytem na słońcu. Okazuje się, że taka ochrona może przynosić więcej szkody niż pożytku. UVA mogły bowiem bez przeszkód wnikać w głąb skóry, tym bardziej że brak drażniącego działania UVB utrudniał tworzenie naturalnego filtra - opalenizny. Dziś już wiadomo, że dobry kosmetyk na lato powinien zawierać substancje chroniące zarówno przed jednym, jak i drugim rodzajem promieniowania ultrafioletowego. W dodatku powinien być stosowany od najmłodszych lat, bo uszkodzenia (zwłaszcza wywołane przez UVA) kumulują się z wiekiem.

Promieniowanie ultrafioletowe o większej długości fali jest "zdradliwe", bo nie wywołuje zaczerwienienia, a przenika przez chmury, szyby i ubranie. Bombarduje wypełniające przestrzeń międzykomórkową skóry włókna, prowadząc do ich rozpadu, a także komórki - uszkadzając ich DNA, co w rezultacie może doprowadzić do powstania raka lub czerniaka. Skutki widać dopiero po latach, co utrudnia skuteczną profilaktykę, bo mało kto przejmuje się tym, co może mu zaszkodzić później niż za tydzień. 

FILTRY FIZYCZNE - Rolą filtrów fizycznych (ZnO, TiO2) jest odbijanie promieni UV i niedopuszczanie ich w głąb skóry; w przypadku wielu substancji rozpuszczalnych w wodzie (np. wit. C) lipofilny naskórek stanowi barierę nie do przebycia.
Większość kosmetyków pozostaje na powierzchni naskórka, bądź wnika wyłącznie do martwej warstwy rogowej.

FILTRY CHEMICZNE - Pewna część promieni UV zdoła wniknąć w naskórek, tam mogą je "zatrzymać" filtry chemiczne, które zarówno na, jak i pod powierzchnią naskórka zamieniają niszczącą energię UV na nieszkodliwe ciepło.
Niektóre cząsteczki obecne w kosmetykach przenikają głębiej, czasami aż do granicy ze skórą właściwą, zwłaszcza jeśli są małe (
ANTYOKSYDANTY - Jeśli mimo ochrony jakieś promienie UV przedostaną się głębiej - ich niszczącemu działaniu przeciwstawiają się obecne w skórze antyoksydanty (takie jak wit. A); ich zadaniem jest neutralizacja wolnych rodników powstałych w wyniku oddziaływania UV ze składnikami naskórka.
Bez specjalnych układów przenoszących w głąb naskórka ani do skóry właściwej nie przedostaje się praktycznie żadna większa cząsteczka; głębokość penetracji można zwiększyć stosując m.in. okluzję (owijanie skóry np. folią), ultradźwięki, prąd elektryczny (jontoforeza lub elektroporacja) albo nakłuwanie.

Przywrócić młodość

Zwykle do pielęgnacji i ochrony twarzy zabieramy się, gdy już widać pierwsze oznaki posłonecznych uszkodzeń - głębokie zmarszczki, plamy i przebarwienia, utratę elastyczności skóry. Na tym etapie odzyskanie idealnej cery jest niemożliwe, ale używając właściwych kosmetyków (a w zasadzie kosmeceutyków), można powstrzymać, a nawet częściowo odwrócić niekorzystne procesy zachodzące w skórze pod wpływem słońca. Jak jednak z niesłychanie bogatej oferty "cudownie działających" środków, wybrać coś, co działa naprawdę?

"Prawdziwy" kosmeceutyk przeciw fotostarzeniu powinien mieć przynajmniej jedną z poniższych właściwości: zapobiegać uszkodzeniom kolagenu i elastyny w skórze właściwej lub je naprawiać; pobudzać tworzenie nowych włókien kolagenu i elastyny; naprawiać uszkodzone komórki skóry właściwej; pobudzać wzrost naskórka, by zwiększyć jego grubość lub wygładzać jego powierzchnię.

Reklamy niekoniecznie kłamią, z pewnością jednak nie zawsze mówią całą prawdę, bo np. zachwalane składniki kosmetyku przetestowano tylko na liniach komórkowych, czyli in vitro, albo wyłącznie na zwierzętach w warunkach laboratoryjnych. Takie testy mogą wypadać niezwykle obiecująco, co często nie przekłada się na skuteczność działania specyfików na żywą, ludzką skórę. Wynika to ze szczególnych właściwości tego największego ludzkiego narządu.

Zadaniem skóry jest odgraniczenie "nas" od reszty świata i nieprzepuszczanie tego, co zewnętrzne i potencjalnie niebezpieczne, do wnętrza organizmu. Jest ona barierą niemal doskonałą, co ma swoje minusy - bardzo wiele leków trudno jest podać przez zdrową, nieuszkodzoną skórę. Dlatego właśnie do skuteczności przeciwzmarszczkowego i odmładzającego działania wszelkich rewelacyjnych środków należy podchodzić sceptycznie. Żeby zadziałały, muszą znaleźć się na odpowiedniej głębokości, a z tym jest problem. Większość witamin, białek i ekstraktów roślinnych ma zbyt duże cząsteczki, aby mogły one przeniknąć przez naskórek, co oznacza, że nie poprawią stanu kolagenu i elastyny w skórze właściwej. Ich działanie ogranicza się do powierzchownych, martwych warstw naskórka i utrzymuje się tylko do czasu jego złuszczenia.

Do często spotykanych w kremach i żelach aktywnych składników należą witaminy A (retinol), C i E, tretinoina, nikotynamid (wit. PP) i koenzym Q (ubichinon), ekstrakty z herbaty, winogron, miłorzębu czy żeń-szenia oraz białka sojowe. Kilka lat temu zespół naukowców przeanalizował ich skuteczność na łamach "British Journal of Dermatology" (BJD). Wnioski nie zawsze były optymistyczne.