Wiedza i Życie 08/2013
W numerze m.in.:
Zrównoważony rozwój
Smartholm; Andrzej Hołdys
Wszechświat i my
Jak żyć z kosmosem; Michał Różyczka
Metalurgia
Królewska broń; Rafał Wawer
Archeologia
Rewolucja w Stonehenge; Wojciech Pastuszka
Społeczeństwo
Ikona na stryczku; Agnieszka Krzemińska    
Zapraszamy do obejrzenia filmu prezentującego sierpniowy numer "Wiedzy i Życia".
Podróże w kosmos dla prywatnych osób do tej pory zarezerwowane były tylko dla najbogatszych. Wkrótce może się to zmienić.
Istnieje fascynująca teoria matematyczna, którą chyba lepiej bliżej się nie zajmować. Wielu matematyków – i to wielkich – poświęciło się jej tworzeniu i popadło w obłęd. To teoria nieskończoności.
Z prof. Waldemarem Plackiem, kierownikiem Katedry i Kliniki Dermatologii, Chorób Przenoszonych Drogą Płciową i Immunologii Klinicznej, i jego zespołem rozmawia Olga Orzyłowska-Śliwińska.
Czy możemy sobie wyobrazić czasy, w których ekipy poszukujące ofiar kataklizmów nie składają się z ludzi? Mogą nadejść szybciej, niż się spodziewamy.
Aktualne numery
01/2017
12/2016
Kalendarium
Styczeń
20
118 lat temu po raz pierwszy użyto promieniowania rentgenowskiego (promieni X) w celach klinicznych. W Dartmouth w stanie New Hampshire zastosowano je do zbadania i złożenia złamanej ręki.
Warto przeczytać
Odkrycia Svante Pääbo zrewolucjonizowały antropologię i doprowadziły do naniesienia poprawek w naszym drzewie genealogicznym. Stały się fundamentem, na którym jeszcze przez długie lata budować będą inni badacze

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Jerzy Besala | dodano: 2012-06-13
Natchniony dyktator

350 lat temu, 3 września, zmarł Oliver Cromwell. Kolejka ludzi przypominała "tłumy, które zbierały się, by oglądać zabalsamowane ciało Lenina na placu Czerwonym", pisał Christopher Hill, biograf Cromwella. Porównanie jest na miejscu - Cromwell był bodaj pierwszym rewolucjonistą doby nowożytnej, choć sam o tym nie wiedział.

Filozofka Hannah Arendt wskazuje, że wtedy po raz pierwszy użyto słowa "rewolucja". Jednakże ten termin nie miał takiego znaczenia jak obecnie. "Rewolucje w XVII i XVIII wieku miały przywracać i odbudowywać", pisała Arendt. Ta refleksja odnosiła się także do rewolucji angielskiej.

Osią narastającej nienawiści na Wyspach Brytyjskich w pierwszej połowie XVII wieku były procesy ekonomiczne, społeczne i religijne dzielące wyspiarzy. Do tego dochodził konflikt króla Jakuba I i Karola I Stuarta ze społeczeństwem, a także niepokoje religijne, trwające od czasów zerwania z Rzymem przez Henryka VIII w 1534 roku i ustanowienia Kościoła anglikańskiego. Narastała niechęć, a potem nienawiść - nie tylko do obrabowanych katolików, ale także między anglikanami a purytanami. Ci ostatni usiłowali stworzyć struktury niezależne od państwa.
Na te problemy nakładały się jeszcze sprawy powstań antykrólewskich w Szkocji i kwestia irlandzka. Katolicy w akcie odwetu za represje 5 listopada 1605 roku chcieli wysadzić gmach Parlamentu wraz z anglikańskim królem w powietrze, jednakże słynny "spisek prochowy" (Gunpowder Plot) Guya Fawkesa i katolików dosięgła mściwa ręka protestantów. Dotąd rocznica udaremnienia spisku jest hucznie obchodzona w Londynie i stanowi element tożsamości narodowej i antykatolickiej fobii Anglików.

Od melancholii do rewolucji

W takim tyglu dorastał, urodzony 25 kwietnia 1599 roku, Cromwell. Ciążyła na nim pamięć o wielkiej postaci przodka, ale i katowskiego miecza, gdyż jego pradziad, pierwszy minister Henryka VIII, wzbogacony na konfiskacie mienia katolickiego, został ścięty w 1540 roku. Od 18 roku życia Oliver wychowywał się w towarzystwie władczej matki i siedmiu sióstr. W wieku 21 lat ożenił się i głównym zajęciem stało się płodzenie i wychowanie dzieci, hodowla koni oraz czytanie Biblii. Około 1638 roku Cromwell zapadł na "melancholię", być może dlatego nie odnosił sukcesów w życiu politycznym. Pisał w jednym z listów: "Och, żyłem w mroku, kochałem mrok i nienawidziłem światła. Byłem wodzem, właśnie wodzem grzeszników".

Część badaczy sądzi, że Cromwell przeżył iluminację, wywołaną wiarą w otrzymanie Łaski Bożej, która to możliwość była wpisana w dogmaty kalwinizmu. Jednakże bardziej prawdopodobne wydaje się przejście Cromwella z depresji w fazę maniakalną, być może wywołaną otrzymaniem ogromnego spadku po krewnych. Zyskawszy energetyczny napęd, zmienił się w buntownika-purytanina i rewolucjonistę.

Gdy w listopadzie 1640 roku Karol I Stuart zwołał nowy Parlament, zwany Długim, Cromwell czuł już niezwykłą wolę działania. Został posłem z Cambridge do Izby Gmin. Szybko zauważono go jako dobrego mówcę i demagoga, gdyż mówił to, co ludzie chcieli słyszeć. Jego pozycja rosła, gdy stał się współpracownikiem przywódców Izby Gmin Johna Pyma i Johna Hampdena, którzy byli jego kuzynami.

Gdy Karol I usiłował aresztować posłów Izby Gmin, wyspy brytyjskie od stycznia 1642 roku ogarnęła wojna domowa. Podczas gdy Anglicy świetnie sobie radzili, grabiąc wybrzeża "Nowego Świata", nikt w Parlamencie nie potrafił nowocześnie zorganizować i dowodzić armiami w polu. Cromwell dostrzegł to i zaczął w Huntington organizować szwadron konnicy, który stał się zaczynem "Armii Nowego Typu" (New Model Army).

Armia żelaznobokich

Wiele się nauczył, studiując operacje największego autorytetu militarnego protestantów, szwedzkiego króla Gustawa Adolfa. Cromwell był przekonany, że Bóg mu podpowiedział, iż uzbrojenie i taktyka są ważne, ale nie decydują o losach wojen. Najważniejsze było morale. O awansie miała decydować prawość, pobożność, wola walki i podporządkowanie, a nie pochodzenie. Premiował ludzi niskiego pochodzenia, choć nie wieśniaków, ale głównie ruchliwych rzemieślników.

Mimo że sam wywodził się z wysokiej szlachty, uzasadniał to tak: "Wolę kapitana w samodziałowym kaftanie, który wie, o co walczy, i miłuje to, niż takiego, kogo wy nazywacie szlachcicem, a kto nie jestem niczym więcej. (...) Jeśli wybieracie na dowódców jazdy pobożnych i prawych ludzi, inni prawi ludzie pójdą za nimi. Garstka uczciwych ludzi to więcej niż tłum".

Utworzony na tych zasadach regiment "żelaznobokich" odznaczał się niezwykłą dyscypliną i wolą walki. Za przekleństwo żołnierz purytański miał płacić 12 pensów, za upicie się zakuwano w dyby, za obelgę w rodzaju "jesteś okrągłogłowy" - wyrzucano z armii. "Kierowany przez Boga" Cromwell stał się bezwzględny, a jego zdolności organizacyjne w tworzeniu Armii Nowego Typu sprawiły, że w styczniu 1644 roku został zastępcą głównodowodzącego.

Nie był to łatwy kawałek chleba: posunięciom generała Cromwella, jak każdej nowości, niesprawdzonej w praktyce, towarzyszyły poważne wewnętrzne konflikty, co jest również immanentną cechą rewolucji. Przeciwnicy porozumienia z królem z chęcią pozbyliby się Cromwella, ale ten od bitwy pod Marston Moor w czerwcu 1644 roku zaczął odnosić wielkie sukcesy jako wódz, tworząc stopniowo 12 pułków znakomitej jazdy. Szlacheckich oficerów starej daty zniechęcało też stosowanie przez Cromwella "improwizacji" wojennych na miejsce sprawdzonych teorii batalistycznych, choć to właśnie ponawiane szarże jak pod Marston Moor przynosiły Cromwellowi spektakularne zwycięstwa. Wiele prób odsunięcia niebezpiecznie nowatorskiego generała od dowodzenia kończyło się jego kolejnymi sukcesami wojskowymi. W początkach 1645 roku Cromwell doprowadził do uchwalenia aktu stworzenia Armii Nowego Typu.

Od tej chwili naczelny wódz Thomas Fairfax i jego zastępca Cromwell zaczęli odnosić sukcesy, gromiąc siły królewskie pod Naseby w czerwcu i pod Langport w lipcu 1645 roku. Karol I na początku 1647 roku został wydany przez Szkotów i wpadł w ręce "Długiego Parlamentu". (...)

Wyrok na pomazańcu Bożym

Cechą Cromwella było podążanie za wydarzeniami zgodnie z jego głęboką wiarą w predestynację. Zdecydował się wówczas na swoisty zamach stanu: jego oddziały nie wpuściły w grudniu 1648 roku około 100 posłów, aresztowały 50 innych, zrzuciły spikera z krzesła, a on sam stworzył uległy Parlament Kadłubowy. Doprowadził też do ogłoszenia deklaracji zaczynającej się od słów: "Źródłem wszelkiej władzy sprawiedliwej jest lud pobożny". Po okresie wahania Cromwell uznał głosy "Kadłuba" za ścięciem króla za podpowiedziane posłom przez Boga.

Gdy już uwierzył w wolę Opatrzności pozbycia się króla, był konsekwentny. Sędziom, którzy w ostatniej chwili zawahali się, by wydać wyrok śmierci na "tyrana, zdrajcę, mordercę i wroga publicznego" Karola I, zapowiedział ucięcie rąk, jeśli nie podpiszą wyroku. Wyrok zapadł, a 30 stycznia 1649 roku Karol I położył z godnością głowę na pieńku kata.

Ścięcie "pomazańca Bożego", jakim był monarcha, było wówczas czynem wywracającym feudalny porządek rzeczy. Oto władza sakralna króla, na którym to "świętym kręgosłupie" trzymały się państwa i narody, została sponiewierana przez profanum - ręce kata stojącego poza nawiasem społeczeństwa. Monarchia, jej paradygmaty, struktury i poczucie sprawiedliwości przestawały istnieć.

Ale co w zamian? Generał był zajęty podbojem Szkocji i Irlandii, gdzie Bóg zezwolił, jak dowodził, na wycięcie kilku tysięcy bezbronnych "barbarzyńskich nieszczęśników", czyli irlandzkich załóg Droghedu i Wexfordu, którzy mu się opierali. We wrześniu 1650 roku pod Dunbar "z łaski Bożej" Cromwell o świcie pobił 4 tys. szkockich prezbiterian, 10 tys. wziął do niewoli, tracąc ledwie 30 ludzi. Król Szkocji, Karol II Stuart ukrył się w dębie w Bascobel House, po czym uciekł do Francji.

W wyniku zwycięstw Cromwell stał się "mężem opatrznościowym" rewolucji, nękanej przez walki polityczne purytańskich "równaczy", "kopaczy" i prezbiterian. Wiosną 1653 roku z łatwością rozpędził Parlament Kadłubowy, a nowy - Parlament Mianowany - w przygotowywanej konstytucji przewidywał dla Cromwella stanowisko Lorda Protektora. Rewolucja wróciła do stanu sprzed ścięcia króla.