Wiedza i Życie 04/2015
W numerze m.in.:
Inżynieria materiałowa
Nie tylko grafen; Marcin Bieńkowski

Architektura
Cyrklem i linijką; Tomasz Grębski

Energetyka
Przyszłość z celulozy; Andrzej Hołdys

Biologia
Czekolada w kryzysie; Kamil Nadolski

Historia
Opricznina – narzędzie terroru; Jerzy Besala

Szafranowe, podolskie, parzone, ucierane, łokciowe, migdałowe, petynetowe, puchowe; wszystkie pachnące, wysokie i pięknie ozdobione. Baby, bo o nich mowa, były chlubą polskiego wielkanocnego stołu.

Wydaje nam się, że mrówki cały czas ciężko pracują. Jednak z pewnością nie dotyczy to wszystkich ich gatunków.

Z dr. Stefanem Jakobielskim o tym, jak ponad 50 lat temu Polacy ratowali malowidła w Faras przed wodami Nilu, rozmawia Agnieszka Krzemińska.

Gdzieś daleko w otchłani kosmosu muszą istnieć gwiazdy o takim samym rozmiarze, masie i temperaturze co nasze Słońce. Ich poszukiwania toczą się od dawna – z coraz ciekawszymi wynikami.

Aktualne numery
04/2017
02/2017
Kalendarium
Kwiecień
24
W 1967 r. Władimir Komarow zginął podczas lądowania z powodu awarii spadochronu kapsuły statku Sojuz 1.
Warto przeczytać
Grafika komputerowa zazwyczaj kojarzy się z wyretuszowanymi zdjęciami modeli i modelek. W rzeczywistości daje nam o wiele większe możliwości.
Piksele, wektory i inne stwory to wprowadzenie do grafiki komputerowej dla dzieci i nie tylko.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Małgorzata T. Załoga | dodano: 2012-06-13
Mleczny hormon

Co łączy bóle głowy, trądzik, nadwagę, wybuchy złości i spadek zainteresowania seksem? Wszystkie mogą być objawami nadmiaru hormonu kojarzonego z macierzyństwem. Paradoksalnie, taki nadmiar może to macierzyństwo skutecznie uniemożliwić.

Prolaktynę, bo o niej mówimy, odkrył w 1933 roku dr Oscar Riddle. Przez dziesięciolecia łączono ją tylko z jednym - pobudzała wytwarzanie mleka (stąd zresztą jej nazwa). Dziś naukowcy znają ponad sto różnych działań tego hormonu, począwszy od wpływu na równowagę płynów w organizmie do podtrzymywania funkcji ciałka żółtego u gryzoni czy uruchamiania przeobrażenia u płazów.

Prolaktyna jest produkowana w przysadce mózgowej, a także w białych krwinkach, wyściółce macicy i łożysku (w czasie ciąży). Hormon wpływa na wiele procesów zachodzących w organizmie, głównie związanych z rozrodem. Wywołuje laktację, ale jego zadaniem jest też hamowanie wytwarzania przez przysadkę mózgową hormonów regulujących czynność gonad. Im więcej prolaktyny, tym mniej hormonów płciowych (u pań - estrogenów, u panów - androgenów).

W warunkach fizjologicznych ma to głębokie uzasadnienie. Karmienie piersią to znak, że kobieta nie jest jeszcze gotowa na kolejną ciążę. Wytwarzana wtedy prolaktyna jest czymś w rodzaju naturalnego środka antykoncepcyjnego, bo obniżone stężenie estrogenów nie wystarcza do wywołania jajeczkowania.

Poziom "mlecznego hormonu" w organizmie reguluje wytwarzana w podwzgórzu dopamina - blokując uwalnianie go do krwi. To trochę tak, jakby trzymać samochód na gazie przy zaciągniętym hamulcu. Zwalnia go dopiero poród.
Problemy pojawiają się, gdy kobieta niemająca dziecka i niekarmiąca piersią ma zbyt dużo prolaktyny. Taki stan określamy mianem hiperprolaktynemii.

Trudne słowo, duży problem

ydawałoby się, że to rzadkie schorzenie, bo mało kto słyszał tę nazwę. Tymczasem eksperci szacują, że zaburzenia w produkcji prolaktyny występują nawet u co dziesiątego mieszkańca naszego globu (dane oparto na sekcjach zwłok, podczas których stwierdzano mikrogruczolaki wytwarzające ten hormon), częściej wśród kobiet.

W grupie pań, które mają trudności z zajściem w ciążę, odsetek ten może przekraczać 30%, wśród tych zaś, które zgłaszają się do lekarza z objawami sugerującymi hiperprolaktynemię (wyciek mlecznej wydzieliny z piersi i zanik miesiączek) - dochodzi do 75%. Nadmiar prolaktyny to zresztą niedoceniana, a powszechna przyczyna kłopotów z płodnością. I to nie tylko u kobiet, ale i u mężczyzn. Obniżenie stężenia hormonów płciowych, głównie estrogenów, utrudnia, a czasem wręcz hamuje jajeczkowanie. W miarę postępu choroby najpierw pojawiają się cykle bezowulacyjne, czyli takie, w których nie może dojść do zapłodnienia, bo jajnik nie uwalnia dojrzałego jajeczka, miesiączki stają się coraz rzadsze i skąpe, aż w końcu może dojść do ich zupełnego zaniku. Dlatego jeśli kobieta miała regularne cykle, a od pewnego czasu zaczyna miesiączkować coraz rzadziej, to, o ile nie jest w okresie menopauzy, bardzo możliwe, że ma za dużo prolaktyny.

Wrażliwa przysadka

ajłatwiej byłoby obwinić za takie problemy przysadkę, bo przecież tam ten hormon powstaje. Okazuje się jednak, że to nie takie proste. Gruczolaki Prl (będące wynikiem rozrostu komórek przysadki wytwarzających prolaktynę) wcale nie są najczęstszą przyczyną jego nadmiaru. Często hiperprolaktynemia jest wynikiem guza złożonego z zupełnie innych komórek, który uciska szypułę łączącą przysadkę z podwzgórzem. Ucisk blokuje przepływ dopaminy, która w normalnych warunkach hamuje wydzielanie prolaktyny - to tak jakby zepsuć w samochodzie hamulce. Zdarza się, że w przysadce zaczynają się nadmiernie mnożyć komórki wytwarzające jednocześnie prolaktynę i hormon wzrostu (GH). Kruchą równowagę hormonalną może też zakłócić np. niedoczynność tarczycy, co prowadzi do nadprodukcji TSH w przysadce. To nie tylko pobudza wydzielanie prolaktyny, ale także hamuje jej metabolizm w tkankach, dodatkowo zwiększając pulę aktywnego hormonu w organizmie.

Osobny problem stanowią leki, które mogą zwiększać ilość prolaktyny we krwi. Chodzi przede wszystkim o preparaty stosowane w psychiatrii (trójpierścieniowe leki przeciwdepresyjne, inhibitory MAO czy neuroleptyki), ale także niektóre leki przeciwnadciśnieniowe (metylodopa, werapamil), przeciwwymiotne (metoklopramid), przeciwwrzodowe (cymetydyna, omeprazol), czy przeciwbólowe (opioidy). Najlepszym dowodem na wpływ tych ostatnich jest możliwość przywrócenia normalnego wydzielania hormonów płciowych podawaniem pacjentkom... naltreksonu, czyli antagonisty receptorów opioidowych. Poziom prolaktyny może też rosnąć w przewlekłej niewydolności wątroby i nerek, a krótkotrwale także w stresie. Zarówno psychicznym, jak i fizycznym, takim jak np. poważny uraz głowy albo klatki piersiowej.

Nie tylko na płodność

Niemożność zajścia w ciążę to poważny problem, ale hiperprolaktynemia to kłopot także dla wielu kobiet, które akurat nie planują macierzyństwa. Wszystko przez to, że prolaktyna niejako "przy okazji" funduje im coś w rodzaju przedwczesnej menopauzy. Spadek poziomu estrogenów sprawia, że nabłonek wyściełający pochwę cienieje
i wysycha. Stosunki stają się przez to bolesne, co w połączeniu ze spadkiem libido skutecznie odstręcza kobiety od seksu. Przez brak estrogenów cierpią kości, które zaczynają rzeszotnieć, stają się kruche i podatne na złamania.
Jednocześnie u pań rośnie produkcja męskich hormonów w korze pobudzanych przez prolaktynę nadnerczy. To sprawia, że zaczynają cierpieć na trądzik, przetłuszczają im się skóra i włosy, które do tego zaczynają rosnąć nie tam, gdzie trzeba (np. na twarzy).

Hiperprolaktynemia źle wpływa także na psychikę. Sprawia, że kobiety stają się bardziej drażliwe i agresywne, często pojawia się też u nich niepokój i depresja.