Wiedza i Życie 03/2017
W numerze m.in.:
Medycyna
Jak wyhodować sobie dziecko?; Anna Lewandowska-Ronnegren

Psychologia
Instynkt stadny w sieci; Kamil Nadolski

Astronomia
Na tropie DNA zdegenerowanej gwiazdy; Przemek Berg

Medycyna
Homeopatia; Mirosław Dworniczak

Botanika
Kosmiczna agronomia; Jakub Zimoch

Po zagładzie permskiej życie na Ziemi odzyskiwało dawną różnorodność przez ponad 100 mln lat – twierdzi znany paleontolog Michael Benton. Wskazuje też winowajcę największego kryzysu biologicznego w dziejach globu: dawne wulkany syberyjskie i… coś jeszcze.

Wizjonerzy ze świata nauki i architektury łączą siły z wizjonerami ze świata sztuki. Wspólnie przedstawiają propozycje futurologicznych fabryk energii i czystej wody. Zresztą sami zobaczcie.
Aktualne numery
12/2017
11/2017
Kalendarium
Grudzień
16
W 1910 r. na lotnisku we francuskim Issy-les-Moulineaux swój pierwszy i jedyny lot odbył pierwszy na świecie samolot z silnikiem odrzutowym Coandă 1910.
Warto przeczytać
Zmyl trop to użyteczna, ale i pełna powabu oraz przekonująca, kieszonkowa esencja wszystkiego, co chcielibyście wiedzieć o obronie przed inwigilacją.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Andrzej Hołdys | dodano: 2012-06-13
Miasto pod miastem

(Na zdjęciu: większość z około 2 tys. mieszkańców osady górniczej Coober Pedy w południowej Australii przeprowadziła się pod ziemię. Mieszkają w domach urządzonych w dawnych kopalniach opali)

Czy w XXI wieku wielkie miasta zejdą pod ziemię? Singapur już tam podąża. Chce wydrążyć olbrzymie groty i umieścić w nich magazyny wody i paliw, oczyszczalnie ścieków, spalarnie śmieci, a nawet biura i laboratoria naukowe.

Skoro ani wszerz, ani wzdłuż czy do góry już się nie da, pozostaje jeden kierunek - w dół. Do takiego wniosku doszły władze azjatyckiej metropolii i w ubiegłym roku zamówiły studium wykonalności projektu przewidującego stopniowe przenoszenie kluczowych elementów miejskiej infrastruktury na głębokość kilkudziesięciu metrów. Opracowanie ma być gotowe za kilka miesięcy. Przygotowują je norwescy naukowcy z instytutu SINTEF w Trondheim, specjaliści od takich "krecich" projektów.

Singapur, który ma powierzchnię zbliżoną do Bornholmu, zamieszkuje prawie 5 mln ludzi. Ponieważ leży na wyspie, jego możliwości ekspansji terytorialnej są mocno ograniczone. Trochę ziemi wyrywa się morzu, usypując małe wysepki, ale - jak na potrzeby jednego z najważniejszych ośrodków handlowych i finansowych świata - to niewielkie kawałki lądu. Tymczasem bogate miasto pilnie potrzebuje terenów inwestycyjnych pod nowe osiedla, drogi, parki, a przede wszystkim - biurowce i centra naukowo-techniczne. Szybko rozrastają się też gigantyczny port i lotnisko - węzły komunikacyjne o światowym znaczeniu. Stąd pomysł, by wgryźć się w głąb gruntu i schować pod powierzchnią wszystko, co tylko się da. Nie trzeba analiz ekonomicznych, by wiedzieć, że to piekielnie drogie przedsięwzięcie, ale Singapur znalazł się pod ścianą - wkrótce brak przestrzeni stanie się dla niego główną barierą rozwoju. Drapaczy chmur nie da się w nieskończoność zagęszczać.

Budowa podziemnego miasta nie będzie krokiem przypadkowym i pośpiesznym. Singapur od lat szykuje się do tego przedsięwzięcia. Wyspa należy do najlepiej przebadanych geologicznie skrawków planety. Naukowcy poznali chyba każdy metr sześcienny skał leżących na głębokości do 200 m. Od z górą dwóch dziesięcioleci to ich główne zadanie: rozpoznać, gdzie można się bezpiecznie wwiercić w skalne podłoże wyspy. Już w połowie lat 90. grupa geologów i inżynierów z politechniki Nanyang, pod kierownictwem Zhao Jiana, obecnie profesora École Polytechnique Fédérale de Lausanne w Szwajcarii, doszła do wniosku, że w granitach, które zajmują jedną trzecią wyspy, można bez obaw drążyć szerokie niczym ulice tunele oraz groty wielkości stadionów. Do wykorzystania jest niemal nieograniczona przestrzeń.

Oczywiście w Singapurze, jak w większości wielkich aglomeracji, życie od dawna toczy się częściowo pod ziemią. Miliony ludzi korzystają z doskonale funkcjonującego metra. Największe stacje obrosły wielopoziomowymi podziemnymi centrami handlowymi. Także spore fragmenty autostrad miejskich poprowadzono wydrążonymi pod miastem tunelami. Singapurowi daleko zresztą pod tym względem do śródmieścia Montrealu, gdzie sieć tuneli długości ponad 30 km łączy setki miejsc, w tym wiele stacji metra, hoteli, banków, biurowców, teatrów, kin, restauracji i oczywiście setek sklepów. Podziemiami można też dotrzeć do katedry, na uniwersytet czy do wielkiej hali widowiskowej Bell Centre. Całe to podziemne miasteczko zwane RÉSO znajduje się jednak tuż pod powierzchnią, z którą jest ściśle powiązane - ma przede wszystkim zapewnić montrealczykom możliwość komfortowego poruszania się po centrum podczas surowych kanadyjskich zim. Inaczej będzie w Singapurze - "dolne" miasto, jeśli powstanie, znajdować się będzie na głębokości co najmniej kilkudziesięciu metrów i funkcjonować niezależnie od "górnego".

Życie na minusie

omysł powstał już pod koniec lat 90. Zhao Jian zaproponował wtedy, by na południu wyspy stworzyć podziemne Miasteczko Naukowe. Wkrótce powstał szczegółowy projekt przewidujący wydrążenie 36 komór szerokości 20 m, wysokości 22 m i długości 75 m. Połączone ze sobą obszernymi holami, byłyby rozmieszczone wokół olbrzymiego atrium, którym do podziemi docierałoby światło słoneczne. Pomieszczenia zajmowałyby łącznie blisko 300 tys. m2 i mieściły głównie laboratoria badawcze oraz rozpoczynające działalność młode niewielkie innowacyjne firmy. Budowę miasteczka uznano za technicznie wykonalną, lecz zbyt drogą i w 2001 roku projekt odłożono do szuflady. Chyba jednak nie na zawsze, bo niewykluczone, że przy okazji obecnych prac koncepcyjnych zostanie odświeżony. Wszak gruntów w Singapurze ubywa, a ich ceny wciąż rosną - to, co było zbyt kosztowne 10 lat temu, już niedługo może stać się opłacalne. (...)

Na planecie Asimova

A więc nie tylko przejścia podziemne, ale i mieszkania? Wizja jak z powieści Isaaca Asimova. Trantor, stołeczną planetę Imperium Galaktycznego, zamieszkiwało ponad 40 mld ludzi. Żyli w gigantycznym mieście, które rozprzestrzeniało się najpierw wszerz, zajmując cały obszar lądowy planety, a następnie - gdy miejsca na powierzchni zabrakło - w głąb. (...)

O tym, jak żyje się w skałach, mogliby opowiedzieć mieszkańcy Matmaty w Tunezji czy też australijskiego miasteczka Coober Pedy, a także coraz liczniejsi ostatnio entuzjaści budownictwa ekologicznego budujący domy do połowy lub nawet w całości zanurzone w ziemi. Berberowie z Matmaty setki lat temu schowali się przed prażącym słońcem do domostw wydrążonych w skałach. Z tego samego powodu pod ziemię uciekła większość z około 2 tys. ludzi z Coober Pedy - dawnej osady górniczej. Żyją w apartamentach urządzonych w dawnych kopalniach opali. U tunezyjskich Berberów zwornikiem domu jest otwarte od góry patio, wkopane na kilka metrów w ziemię. Od niego odchodzą pokoje, kuchnia i inne pomieszczenia. To właśnie na tym układzie wzorowali się projektanci miasteczka naukowego w Singapurze. Po ten patent sięgnęli też japońscy autorzy opracowanej w połowie lat 90. koncepcji Alice City - miasta, które miałoby powstać pod Tokio.