Wiedza i Życie 03/2017
W numerze m.in.:
Medycyna
Jak wyhodować sobie dziecko?; Anna Lewandowska-Ronnegren  

Psychologia

Instynkt stadny w sieci; Kamil Nadolski  

Astronomia
Na tropie DNA zdegenerowanej gwiazdy; Przemek Berg  

Medycyna
Homeopatia; Mirosław Dworniczak  

Botanika
Kosmiczna agronomia; Jakub Zimoch

Po zagładzie permskiej życie na Ziemi odzyskiwało dawną różnorodność przez ponad 100 mln lat – twierdzi znany paleontolog Michael Benton. Wskazuje też winowajcę największego kryzysu biologicznego w dziejach globu: dawne wulkany syberyjskie i… coś jeszcze.

Wizjonerzy ze świata nauki i architektury łączą siły z wizjonerami ze świata sztuki. Wspólnie przedstawiają propozycje futurologicznych fabryk energii i czystej wody. Zresztą sami zobaczcie.
Aktualne numery
08/2017
07/2017
Kalendarium
Sierpień
18
W 1868 r. francuski astronom Pierre Janssen, badając widmo korony słonecznej w trakcie zaćmienia, odkrył hel.
Warto przeczytać
Zmyl trop to użyteczna, ale i pełna powabu oraz przekonująca, kieszonkowa esencja wszystkiego, co chcielibyście wiedzieć o obronie przed inwigilacją.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Daniel Lenart | dodano: 2012-06-13
Badania jak puzzle

Dwa lata temu pisał, że pracujący za granicą naukowcy nie wrócą do Polski. Teraz, po 19 latach pracy w Sztokholmie, zdecydował się na realizację dużego projektu w kraju. Z profesorem Stanisławem Karpińskim, uznanym w świecie naukowym genetykiem i specjalistą z dziedziny molekularnej fizjologii roślin, rozmawia Daniel Lenart.

>> Czy coś się zmieniło w polskiej nauce od czasu Pana artykułu w "Rzeczpospolitej"?
I tak, i nie. Nie zmieniło się ustawodawstwo, czyli nadal profesorowie z Uniwersytetu Stanforda czy Oksfordzkiego lub ze Sztokholmu mogą być zatrudniani w polskich jednostkach jedynie na etatach asystenta lub adiunkta. Przez to nie ma prawdziwych konkursów na wolne etaty profesorskie. Natomiast pozytywną zmianą jest program "Welcome" Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Projekt, finansowany z funduszy strukturalnych UE, jest konkurencyjny w skali Europy, a nawet świata. Umożliwia powroty polskim naukowcom osiadłym za granicą i przyciąga do Polski wartościowych naukowców innych narodowości.

>> Grant, który Pan otrzymał, to sporo ponad 6,5 mln zł. Czy te pieniądze wystarczą na realizację projektu, czy też będzie konieczne znalezienie innych źródeł dofinansowania?
Takie pieniądze wystarczą; jest to kwota porównywalna z grantami Europejskiej Agencji Nauki finansującej najbardziej prestiżowe indywidualne granty w ramach programu "Idee".

>> Projekt opiera się na badaniach, które prowadził Pan już w Szwecji. Może lepiej byłoby tam zostać i kontynuować pracę z doświadczonym zespołem? W Polsce szukanie odpowiednich specjalistów może trwać dość długo.
Gdyby lepiej było tam zostać, nie wracałbym. Ale o moim powrocie do ojczyzny decydowało przede wszystkim przywiązanie i tęsknota. A tak między Bogiem a prawdą, nigdy mojej ojczyzny nie opuściłem. Wrócić do kraju chciałem pod koniec lat 90., ale, jak Pan widzi, nie było to łatwe.
Program, który realizowałem w Sztokholmie, finansowany był z wielu grantów z różnych źródeł. W sumie było to tylko około 2/3 kwoty z programu "Welcome". Dodatkowo byłem obciążony pisaniem projektów do różnych fundacji i agencji, a później sprawozdań z tych projektów. Na dłuższą metę to męczące i zabiera cenny czas. Ponadto na Uniwersytecie Sztokholmskim musiałem prowadzić wykłady dla studentów. 400 godz. wykładowych, czyli aż 1/3 mojego etatu! Dla porównania: w Polsce profesor ma ich 160, a ja mam pensum zredukowane do 60. Projekt "Welcome" daje mi komfort. Nie muszę szukać dodatkowych źródeł pieniędzy na badania, a także mam na nie więcej czasu.

>> Pana projekt składa się z trzech, na pierwszy rzut oka całkowicie odmiennych, części. Będzie Pan zajmował się nimi jednocześnie, czy któraś z nich ma priorytet?
Dla niewtajemniczonych te różne części projektu są pozornie odległe i wzajemnie niepołączone. Ja widzę ten projekt jak puzzle - holistycznie, i wiem, które kawałki będą ze sobą sąsiadowały. Dlatego wszystkimi częściami będę się zajmował jednocześnie.

>> Zacznijmy od ligniny i badań mających zmniejszyć ilość tej substancji w ścianach komórkowych. Jak przełoży się to na produkcję papieru i zanieczyszczenie środowiska? Jakie gałęzie przemysłu skorzystają na mniejszej ilości ligniny w ścianach komórkowych roślin?
Lignina jest nieodzownym składnikiem ściany komórkowej i nadaje drewnu wytrzymałość i odporność na działanie różnych czynników biotycznych i abiotycznych. Ale w procesie produkcji papieru lignina, która jest substancją polifenolową, musi zostać oddzielona od celulozy. Ten proces wymaga zastosowania na przemysłową skalę niebezpiecznych chemikaliów, a w związku z tym tworzą się szkodliwe ścieki. Zredukowanie zawartości ligniny o kilka procent w genetycznie modyfikowanych drzewach będzie miało duże znaczenie, gdyż pozwoli na zużywanie mniejszych ilości toksycznych chemikaliów. Można sobie policzyć, o ile tysięcy ton mniej np. ługu sodowego i siarczku sodowego lub innych substancji chemicznych zużyje się do produkcji papieru w Polsce, a ile setek tysięcy ton w Europie. Krótko mówiąc, jeśli użyjemy do produkcji papieru zmodyfikowanych genetycznie drzew z plantacji, ochronimy zasoby naturalne Ziemi przed skażeniem i degradacją.
Nie tylko przemysł papierniczy skorzysta z mniejszej zawartości ligniny w ścianach komórkowych. Również produkcja paliw (np. etanolu i butanolu) z takiego materiału będzie mniej szkodliwa dla środowiska i nie będzie konkurować z produkcją żywności pochodzenia roślinnego.

>> Dlaczego do eksperymentów wybrał Pan topole?
Topola stała się drzewem modelowym i mam już dziesięcioletnie doświadczenie z tą rośliną. Znamy genom topoli. Składa się z ponad 35 tys. genów, co daje duże możliwości manipulacji w DNA. Ponadto gatunek ten szybko rośnie i nie jest tak wymagający jak inne drzewa.

>> Czy zmodyfikowane topole będą się rozmnażać w naturze?
Nie, zmieniony gen (zresztą pochodzący z topoli) nie będzie się mógł przenieść na drzewa rosnące w naturze. Topola jest wieloletnią rośliną i wytwarza pierwsze kwiaty - organy do rozmnażania - po kilkunastu latach wzrostu. W przyszłych plantacjach młode kilkuletnie drzewa będą wycinane na długo przed wytworzeniem pierwszych kwiatów. Dlatego wprowadzony transgen nie będzie miał możliwości przeniesienia się np. z pyłkiem do niezmodyfikowanych dzikich drzew. A zmienione genetycznie topole będą dla celów przemysłowych rozmnażane tylko technikami in vitro.