Wiedza i Życie 12/2017
W numerze m.in.:
Zoologia
Ślimacze tajemnice; Agnieszka Kępczyńska

Technika
Samochody zeroemisyjne; Wiesław B. Pietrzak

Społeczeństwo
Więzienne triki; Kamil Nadolski

Zdrowie
Depresja u nastolatków; Paulina Kłos-Wojtczak

Geografia
Podziemna kraina lodu; Andrzej Hołdys  
Od tysięcy lat regulujemy rzeki, żeby zwiększać dostawy wody pitnej, nawadniać pola, usprawniać transport, zapobiegać powodziom. I dopiero niedawno zaczęliśmy dostrzegać, że naturalne rzeki lepiej spełniają niektóre z kluczowych dla nas funkcji.
Przybywając do Polski, musiały pokonać nie tylko barierę językową, lecz także obyczajową, a nawet religijną. Praktycznie uzależnione były od nowego otoczenia, najczęściej niechętnego obcej. Niektóre wywoływały wręcz istną furię wśród dostojników królewskich świeckich i kościelnych. Głównie dlatego, że przewyższały ich wykształceniem.
Aktualne numery
12/2017
11/2017
Kalendarium
Grudzień
16
W 1910 r. na lotnisku we francuskim Issy-les-Moulineaux swój pierwszy i jedyny lot odbył pierwszy na świecie samolot z silnikiem odrzutowym Coandă 1910.
Warto przeczytać
Mechanika kwantowa jest piękną, precyzyjną i logiczną konstrukcją matematyczną, doskonale opisująca Naturę. Z tym że właściwie nikt nie wie, jak należy ją rozumieć.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Daniel Lenart | dodano: 2012-06-13
Uzależnieni od przyjemności

(Prof. dr hab. Jerzy Vetulani pracuje w Instytucie Farmakologii PAN. Jest neurobiologiem, zajmuje się m.in. psychofarmakologią. Nie ukrywa, że jest zwolennikiem legalizacji narkotyków)

Z profesorem Jerzym Vetulanim rozmawia Daniel Lenart.

>> Panie profesorze, w telewizji czy w gazetach o narkotykach pisze się najczęściej jako o niezwykle niebezpiecznych, szybko uzależniających substancjach. Na społeczeństwo mają one działać niczym rak, doprowadzać do rozpadu rodzin, upadku moralności i innych strasznych rzeczy. Ale czy z naukowego punktu widzenia różnią się czymkolwiek od innych używek?

Pod względem neurobiologicznym nie ma żadnej zasadniczej różnicy między uzależnieniem od substancji, które nazywamy narkotykami, a innych, takich jak alkohol czy tytoń, a nawet pewnych sytuacji behawioralnych, jak np. hazard, kleptomania czy ryzykowne formy seksu. Ale warto dokonać ważnego zastrzeżenia: bardzo często uzależnienie jest mylone z nadużywaniem. W tym drugim przypadku człowiek może przestać brać czy pić w każdej chwili. W pierwszym z reguły potrzebuje pomocy specjalisty i jeśli uzależnienie organizmu jest chemiczne, również odpowiedniej terapii farmakologicznej. Bo inaczej może umrzeć po odstawieniu. To dlatego alkoholika mającego delirium tremens leczy się, podając alkohol.

Każde uzależnienie to choroba mezolimbicznego układu nagrody. Jest on nam potrzebny do życia, bo bez niego nie mielibyśmy motywacji do działania. Dzięki układowi nagrody staramy się robić coś, co zostanie nagrodzone, ale także unikamy działań, za które ktoś mógłby nas ukarać. Co ciekawe, mechanizm ten wykryto całkiem przypadkowo, przez pomyłkę. Naukowcy eksperymentalnie badali, jak uczą się szczury. W mózgach gryzoni umieszczono elektrody. Ku zdziwieniu badaczy, zwierzęta zaczęły zachowywać się, jakby impulsy prądu sprawiały im przyjemność. Okazało się, że elektrody przypadkowo zaimplantowano w innych rejonach mózgu, niż planowano.

Na szczęście prowadzili ten eksperyment inteligentni faceci i od razu go zmodyfikowali. Zbudowali specjalne urządzenie, w którym szczury, naciskając dźwignię, mogły same decydować o stymulacji prądem. I naciskały ją, oczywiście, prawie non stop.

Zanim zaczniemy mówić o chorobie układu nagrody, musimy zrozumieć, jak rodzi się w nas przyjemność. Bodziec sprawiający nam frajdę trafia do neuronów limbicznych. Informacji o przyjemności dostarcza im dopamina wydzielana przez inne neurony.

>> Czyli im więcej dopaminy mamy w mózgu, tym jest nam fajniej?

Tak. Wokół dopaminy krążą wszystkie klasyczne teorie dotyczące wszelakich uzależnień, chociaż ostatnio podnosi się również rolę innego neuroprzekaźnika - kwasu glutaminowego. Neurony dopaminowe są aktywowane przez wszystkie czynności przyjemne. Okazuje się jednak, że wcale nie musimy zażyć narkotyku czy napić się piwa, żeby nasze neurony zaczęły wydzielać dopaminę. Reagują już na sygnały zwiastujące przyjemność. To pierwsza faza przyjemności - tzw. faza oczekiwania czy podniecenia. Drugą jest konsumpcja nagrody.

Neurobiologiczne podłoże obu faz jest zupełnie inne. W drugiej działają inne niż dopamina neuroprzekaźniki. I teraz wyobraźmy sobie, że oba typy przyjemności inaczej się zachowują, kiedy są poddawane stałemu wyzwaniu. Na przykład przez osoby biorące narkotyki. W przypadku dopaminy - ta sama dawka neuroprzekaźnika zaczyna dawać silniejszy efekt podniecenia. Można to porównać do kamienia w bucie - przy każdym kroku stopa boli nas bardziej.

Neuroprzekaźniki drugiej fazy przyjemności działają inaczej - organizm zaczyna się do nich przyzwyczajać i wyzwala się tolerancja. Uzależniona osoba wpada w sidła. Coraz bardziej pragnie kolejnej dawki narkotyku, a ma z niej coraz mniej przyjemności. W rezultacie zwiększa wielkość dawki.

>> U każdego człowieka ten mechanizm jest identyczny?

W zasadzie tak, natomiast nie każdy jest w tym samym stopniu podatny na uzależnienie i stąd większość z nas funkcjonuje normalnie. U większości osób układ nagrody działa sprawnie - jesteśmy w miarę zadowoleni z życia, nie dołujemy się drobiazgami. Jeżeli jest on osłabiony, jak np. u kokainistów, zaczyna się kłopot. Przyjemność może im zapewnić narkotyk, inne rzeczy nie sprawiają im radości. Poza tym u osób uzależnionych od substancji pobudzających - stymulantów - mamy mniej receptorów odbierających sygnał dopaminowy, są one mniej wydajne.

Istnieje nawet teoria, że ludzie szukają narkotyków, bo mają osłabione wydzielanie dopaminy w mózgu. To takie swoiste samoleczenie.

>> Z tego co słyszę, narkotyki rzeczywiście są bardzo groźne. Dlaczego w takim razie pan, ekspert w tej dziedzinie, jest zwolennikiem ich legalizacji?

Obecnie koszty społeczne są znacznie większe, niż ponosilibyśmy, gdyby narkotyki były zalegalizowane. Spójrzmy na alkohol i prohibicję w Stanach Zjednoczonych. Zakaz sprzedaży doprowadził do rozkwitu różnego rodzaju organizacji przestępczych. Po 13 latach prohibicję zniesiono. Dlaczego w takim razie nie wycofać się z zakazu używania i sprzedaży narkotyków? Bo to się nie opłaca tym, którzy teraz nimi handlują i zarabiają ogromne pieniądze. Szacuje się, że rynek narkotyków jest drugim co do dochodów rynkiem świata. I druga sprawa: w dużej części społeczeństwa wytworzyła się olbrzymia wrogość w stosunku do narkotyków innych niż alkohol i tytoń. Narkofobia jest problemem utrudniającym rozwiązanie problemu narkotykowego.

Dziś marihuana czy amfetamina są względnie łatwo dostępne. A skoro są nielegalne, to społeczeństwo przyzwyczaja się do łamania prawa. Psychologicznie to ogromna cena, którą płacimy za brak legalizacji.
Kolejna rzecz to bezpieczeństwo. W tej chwili na ulicy można bez problemu kupić wszystko. Tylko często w takim narkotyku znajdziemy różne domieszki. Na przykład do marihuany dilerzy dodają metamfetaminę. Wzbogacona w ten sposób trawka łatwiej uzależnia chemicznie. Ale w narkotykach można znaleźć również inne groźne substancje. Takie domieszki były przyczyną wielu zgonów osób zażywających LSD.

Tymczasem, jeśli narkotyk byłby legalny, państwo kontrolowałoby jego jakość, tak jak teraz jest z alkoholem. Dlaczego większość osób nie kupuje wódki czy spirytusu z niepewnego źródła? Bo się boją skażenia metanolem.

>> Legalizacja to też dodatkowe pieniądze dla budżetu państwa. Bo przecież sprzedaż narkotyków byłaby opodatkowana.

No tak. Ten argument zwłaszcza teraz, w dobie ogólnoświatowego kryzysu, nabiera znaczenia. Ale na razie jesteśmy straszeni okropnymi skutkami legalizacji przez osoby krótkowzroczne, żeby nie powiedzieć głupie, ale także te całkiem inteligentne, które widzą, że na wojnie z narkotykami można zrobić duży interes.

Wszystko przemawia za legalizacją. Co nie znaczy, że powinno się dopuścić do stosowania narkotyków na wielką skalę i przez młodych ludzi. Odpowiednia edukacja społeczna jest bardzo ważna. Niektóre substancje powinny być kontrolowane tak, jak silnie działające leki, i sprzedawane na receptę.