technika
dodano: 2014-10-21
Krótka opowieść o MelAvio

Koło Naukowe Awioniki MelAvio postawiło sobie za cel rozwój bezzałogowych platform latających. Zrzeszając pasjonatów lotnictwa, modelarstwa, elektroniki, oprogramowania i pokrewnych dziedzin, od początku wiedzieliśmy, że musimy jakoś wykorzystać swój potencjał. Studia nie dawały nam poczucia, że robimy jakikolwiek postęp we własnych umiejętnościach, ani życiu. Postanowiliśmy postawić przed sobą ogromne wyzwanie - wystartować w zawodach UAV Outback Challenge rozgrywanych co dwa lata w Kingaroy, w Australii. Bardzo kuszącym aspektem zawodów był fakt, że w rozegranych do tej pory kilku edycjach, nikomu nie udało się w pełni wykonać misji - odnalezienia na pustkowiu rozbitka Joe i zrzuceniu mu pakietu pomocy. Konkurentami były nie tylko zespoły akademickie, ale również firmy działające w branży, a w poprzedniej edycji nawet DLR - Niemiecka Agencja Kosmiczna. Chcieliśmy jednak nie tylko podjąć to wyzwanie, ale również sprawdzić swoje umiejętności w stworzeniu od podstaw całego systemu bezzałogowego. Inaczej niż pozostałe zespoły, podjęliśmy wyzwanie zaprojektowania i zbudowania własnego samolotu o masie 25kg, rozpiętości skrzydeł 4 metrów, maksymalnej prędkości ponad 150 km/h i zasięgu prawie 500km. Do tego stworzyliśmy własny układ autopilota, który automatycznie wykonywał tym samolotem powierzoną mu misję. Zbudowaliśmy układ, który wykorzystuje trzy autopiloty naszej konstrukcji, aby w razie uszkodzenia jednego misja mogła być kontynuowana. Napisaliśmy oprogramowanie dla stacji naziemnej, pozwalające planować trasę lotu oraz śledzić bieżace parametry lotu. Stworzyliśmy oprogramowanie, które na bieżąco analizuje obraz z kamery pokładowej w poszukiwaniu interesujących obiektów. Zbierając te elementy razem, powstał gotowy system bezzałogowy o parametrach przewyższających nawet niektóre konstrukcje militarne.

W UAV Outback Challenge zarejestrowało się ponad 130 zespołów z całego świata. Od początku MelAvio było jedynym zespołem z Polski. Po trzech etapach kwalifikacji rozciągniętych na przestrzeni roku, MelAvio znalazło się wśród 20 zespołów zaproszonych do startu w zawodach w Kingaroy. Skorzystaliśmy z zaproszenia. W dniu rozpoczęcia zawodów nasz samolot zdumiał wszystkich. Pojawiały się pytania czy jest to samolot zapożyczony z Sił Powietrznych oraz od razu pojawiły się oferty kupna po zawodach egzemplarzy, które mieliśmy ze sobą w Australii. Niestety przed naszym startem pojawiły się również problemy, które musieliśmy rozwiązać bardzo szybko. Przede wszystkim Australia zawiodła nas dostępnością miejsc do wykonywania testów. Po drugie w trakcie jednego z takich testów, uszkodziliśmy pierwszy samolot i musieliśmy cały sprzęt przenieść do drugiego, nowszego egzemplarza. Dzień, w którym wypadał nasz start był również dość niekorzystny. Wiał maksymalny w trakcie zawodów wiatr i o kierunku 90 stopni do osi pasa startowego. Wszystkie startujące przed nami tego dnia zespoły niestety nie wykonały zadania, a większość straciła swoje konstrukcje. Dlatego w trakcie naszego startu zgromadziliśmy nawiększą widownię. Tuż po starcie powstał problem z kamerą, która nie chciała się włączyć i z tego powodu musieliśmy wylądować jeszcze przed wyleceniem do strefy poszukiwań oddalonej o kilka kilometrów od miejsca startu. Po wylądowaniu, okazało się, że musimy ustąpić pasa startowego dla innych operacji lotniczych na lotnisku - przylot samolotu komunikacyjnego oraz starty szybowców. Presja narastała cały czas, ponieważ do czasu zatrzymania naszego zegara w celu ustąpienia pozostałym użytkownikom lotniska, zużyliśmy już 15 z 60 minut dozwolonego czasu misji. I wreszcie nadszedł ten czas. Po szybkim wznoszeniu w spirali nad lotniskiem, nasz samolot poleciał wprost do strefy poszukiwań, znikając nam zupełnie z pola widzenia. Śledziliśmy jego dalsze poczynania tylko za pomocą stacji naziemnej. Niestety okazało się, że w najdalszych punktach strefy poszukiwań traciliśmy łączność ze stacją naziemną i po dwóch takich przypadkach nasz autopilot podjął decyzję o powrocie do bazy. Taka reakcja autopilota była zgodna z wymogami zawodów. Samolot bezpiecznie powrócił w miejsce startu, aczkolwiek napotkane problemy nie pozwoliły nam na znalezienie Joe. Zostaliśmy jedynym zespołem akademickim, który doleciał do strefy poszukiwań i bezpiecznie wrócił do bazy. MelAvio zdobyło również nagrodę za Airmanship - profesjonalizm w podejściu do operacji lotniczych, zgranie zespołu, dbanie o bezpieczeństwo oraz zdolności przywódcze lidera projektu.

Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017
Kalendarium
Listopad
18
W 1934 r. amerykański lotnik Richard Byrd odkrył wulkan Mount Sidley na Antarktydzie.
Warto przeczytać
Zmyl trop to użyteczna, ale i pełna powabu oraz przekonująca, kieszonkowa esencja wszystkiego, co chcielibyście wiedzieć o obronie przed inwigilacją.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

dodano: 2014-10-21
Krótka opowieść o MelAvio

Koło Naukowe Awioniki MelAvio postawiło sobie za cel rozwój bezzałogowych platform latających. Zrzeszając pasjonatów lotnictwa, modelarstwa, elektroniki, oprogramowania i pokrewnych dziedzin, od początku wiedzieliśmy, że musimy jakoś wykorzystać swój potencjał. Studia nie dawały nam poczucia, że robimy jakikolwiek postęp we własnych umiejętnościach, ani życiu. Postanowiliśmy postawić przed sobą ogromne wyzwanie - wystartować w zawodach UAV Outback Challenge rozgrywanych co dwa lata w Kingaroy, w Australii. Bardzo kuszącym aspektem zawodów był fakt, że w rozegranych do tej pory kilku edycjach, nikomu nie udało się w pełni wykonać misji - odnalezienia na pustkowiu rozbitka Joe i zrzuceniu mu pakietu pomocy. Konkurentami były nie tylko zespoły akademickie, ale również firmy działające w branży, a w poprzedniej edycji nawet DLR - Niemiecka Agencja Kosmiczna. Chcieliśmy jednak nie tylko podjąć to wyzwanie, ale również sprawdzić swoje umiejętności w stworzeniu od podstaw całego systemu bezzałogowego. Inaczej niż pozostałe zespoły, podjęliśmy wyzwanie zaprojektowania i zbudowania własnego samolotu o masie 25kg, rozpiętości skrzydeł 4 metrów, maksymalnej prędkości ponad 150 km/h i zasięgu prawie 500km. Do tego stworzyliśmy własny układ autopilota, który automatycznie wykonywał tym samolotem powierzoną mu misję. Zbudowaliśmy układ, który wykorzystuje trzy autopiloty naszej konstrukcji, aby w razie uszkodzenia jednego misja mogła być kontynuowana. Napisaliśmy oprogramowanie dla stacji naziemnej, pozwalające planować trasę lotu oraz śledzić bieżace parametry lotu. Stworzyliśmy oprogramowanie, które na bieżąco analizuje obraz z kamery pokładowej w poszukiwaniu interesujących obiektów. Zbierając te elementy razem, powstał gotowy system bezzałogowy o parametrach przewyższających nawet niektóre konstrukcje militarne.

W UAV Outback Challenge zarejestrowało się ponad 130 zespołów z całego świata. Od początku MelAvio było jedynym zespołem z Polski. Po trzech etapach kwalifikacji rozciągniętych na przestrzeni roku, MelAvio znalazło się wśród 20 zespołów zaproszonych do startu w zawodach w Kingaroy. Skorzystaliśmy z zaproszenia. W dniu rozpoczęcia zawodów nasz samolot zdumiał wszystkich. Pojawiały się pytania czy jest to samolot zapożyczony z Sił Powietrznych oraz od razu pojawiły się oferty kupna po zawodach egzemplarzy, które mieliśmy ze sobą w Australii. Niestety przed naszym startem pojawiły się również problemy, które musieliśmy rozwiązać bardzo szybko. Przede wszystkim Australia zawiodła nas dostępnością miejsc do wykonywania testów. Po drugie w trakcie jednego z takich testów, uszkodziliśmy pierwszy samolot i musieliśmy cały sprzęt przenieść do drugiego, nowszego egzemplarza. Dzień, w którym wypadał nasz start był również dość niekorzystny. Wiał maksymalny w trakcie zawodów wiatr i o kierunku 90 stopni do osi pasa startowego. Wszystkie startujące przed nami tego dnia zespoły niestety nie wykonały zadania, a większość straciła swoje konstrukcje. Dlatego w trakcie naszego startu zgromadziliśmy nawiększą widownię. Tuż po starcie powstał problem z kamerą, która nie chciała się włączyć i z tego powodu musieliśmy wylądować jeszcze przed wyleceniem do strefy poszukiwań oddalonej o kilka kilometrów od miejsca startu. Po wylądowaniu, okazało się, że musimy ustąpić pasa startowego dla innych operacji lotniczych na lotnisku - przylot samolotu komunikacyjnego oraz starty szybowców. Presja narastała cały czas, ponieważ do czasu zatrzymania naszego zegara w celu ustąpienia pozostałym użytkownikom lotniska, zużyliśmy już 15 z 60 minut dozwolonego czasu misji. I wreszcie nadszedł ten czas. Po szybkim wznoszeniu w spirali nad lotniskiem, nasz samolot poleciał wprost do strefy poszukiwań, znikając nam zupełnie z pola widzenia. Śledziliśmy jego dalsze poczynania tylko za pomocą stacji naziemnej. Niestety okazało się, że w najdalszych punktach strefy poszukiwań traciliśmy łączność ze stacją naziemną i po dwóch takich przypadkach nasz autopilot podjął decyzję o powrocie do bazy. Taka reakcja autopilota była zgodna z wymogami zawodów. Samolot bezpiecznie powrócił w miejsce startu, aczkolwiek napotkane problemy nie pozwoliły nam na znalezienie Joe. Zostaliśmy jedynym zespołem akademickim, który doleciał do strefy poszukiwań i bezpiecznie wrócił do bazy. MelAvio zdobyło również nagrodę za Airmanship - profesjonalizm w podejściu do operacji lotniczych, zgranie zespołu, dbanie o bezpieczeństwo oraz zdolności przywódcze lidera projektu.