człowiek
dodano: 2016-01-22
A nóż widelec!

Fot. Indigo Images


Są po to, by nam się wygodniej jadło, a jest ich dziś tyle, że osoby nieobeznane z savoir-vivre’em mogą pogubić się przy eleganckim nakryciu. Ale srebrne sztućce składające się z różnych rozmiarów łyżek, noży i widelców to dość nowy wymóg salonowej etykiety.

Agnieszka Krzemińska

Sztućce wcale nie są niezbędne. Jedzenie rękami jest praktykowane w wielu częściach globu nie dlatego, że ludzie nie znają przyrządów ułatwiających spożywanie posiłków. Czasami wynika to z przekonań religijnych (muzułmanie i hinduiści jedzą prawą ręką, gdyż lewa służy do mycia miejsc intymnych i uważana jest za nieczystą), kiedy indziej z tego, że niektórzy po prostu lubią dotykać tego, co za chwilę trafi do ich ust; czasami jest to tradycja, ale przyczyną mogą być też lenistwo, niechlujstwo, pośpiech, moda czy brak wychowania. Jedzenie rękami nie jest jednak doskonałym sposobem konsumpcji – człowiek się brudzi, może się nieźle poparzyć (o czym przekonał się na własnej skórze każdy, kto próbował zjeść bez sztućców wyjętego z ogniska kartofla), a jeśli nie umyje wcześniej rąk, będzie to wyjątkowo niehigieniczne. Aby móc wyciągać z garnka gorące potrawy, kroić je na wygodniejsze do konsumpcji kawałki i radzić sobie z zupami bez konieczności wypijania ich z miski, ludzie wymyślili sztućce.

Zabić, pokroić, nabić

Człowiek zapewne próbował zdejmować z rusztu lub wyciągać z garnka gorące kawałki mięsa, nabijając je na patyki. Tak powstały używane do dziś w Azji pałeczki (najdawniejsze znaleziska sięgają połowy II tys. p.n.e.). Najstarsze narzędzie człowieka znajdowane w materiałach archeologicznych, które ewidentnie służyło jako sztuciec, to nóż z kamienia. Znaki na kościach zwierząt wskazują, że nawet jeśli paleolityczni myśliwi do ich zabijania częściej używali oszczepów czy łuków, to nóż służył im do ich dobijania, a potem oprawiania zdobyczy i odkrawania mięsa od kości. Noże były podstawowym elementem wyposażenia każdego łowcy-zbieracza, a potem pierwszych rolników i pasterzy.
Wielką innowacją było pojawienie się metalurgii, bo ostrza kamienne zamieniono na klingi z miedzi, potem brązu, a w końcu żelaza. O tym, czy w czasach prehistorycznych rozróżniano noże myśliwskie i te służące do jedzenia, można wnioskować tylko na podstawie ich wielkości. Z pewnością nożami porcjowano mięso, bo gdy je już zaserwowano i trochę ostygło, ludzie jedli rękami, a sos mogli zbierać pieczywem lub podpłomykami, jak do dziś robią Hindusi czy Arabowie. Pozostałości materialne nie pozwalają odtworzyć pradziejowego savoir-vivre’u, ale teksty uchylają rąbka tajemnicy. Nauczyciel Cycerona Posejdonios z Apamei pisał na przełomie II i I w. p.n.e., że Celtowie starali się jeść schludnie, dlatego odgryzali duże kęsy mięsa, które potem odcinali tuż przy ustach nożem, noszonym przy pochwie miecza. Co ciekawe, archeolodzy natrafili w Szampanii na noże leżące na głowniach mieczy w grobach z VIII w. p.n.e., a zatem zwyczaj noszenia ze sobą noży do jedzenia mógł być w barbarzyńskiej Europie praktykowany na długo przed pojawieniem się w III w. p.n.e. kultury celtyckiej.
Noże były przedmiotami osobistymi, symbolami męskości i prestiżu, dlatego bardzo o nie dbano i wyposażano w eleganckie rękojeści z drewna, rogu, skóry czy kości słoniowej. Najpiękniejsze wykonywali na zamówienie mistrzowie metaloplastyki. W Rzymie pojawiły się różnego rodzaju noże kuchenne, m.in. małe nożyki do owoców. W średniowieczu nóż, wraz z łyżką, noszono w skórzanej pochewce lub mieszku przytroczonym do pasa albo w cholewie buta. Czasami zestaw ten przypominał harcerski „niezbędnik”, bo był składany.
Ponieważ każdy miał przy sobie nóż, w gospodach na stole kładziono tylko łyżkę, pisał w XVI w. Erazm z Rotterdamu. Ale na dworach, szczególnie królewskich, w renesansie gościom zaczęto podawać noże. Ponieważ jednak szpic na jego końcu mógł stanowić zagrożenie dla rozochoconych alkoholem biesiadników, to ostrza stołowych noży zaczęto specjalnie zaokrąg­ lać. Według jednej wersji pomysłodawcą tej zmiany był kardynał Richelieu, który nie lubił, gdy ktoś dłubał sobie ostrzem noża w  zębach, według innej była to inicjatywa samego Ludwika XIV. W XVIII w. nóż stołowy miał szeroki i tępo zakończony brzeszczot oraz lekkie wygięcie do tyłu, które ułatwiało wkładanie porcji jedzenia na widelec bez wyginania nadgarstka.

Sposób na dziurawe brody

Noża potrzebowano do krojenia, ale to łyżka była podstawowym sztućcem. Najlepiej nadawała się do wkładania do ust porcji tak popularnych w kuchni europejskiej gorących zup i papkowatych owsianek. Łyżka, która kształtem przypomina ludzką dłoń, składała się z trzonka i miseczki. Najstarsze łyżki wykonane z gliny lub kości znaleziono w europejskich grobach neolitycznych, ale zapewne znano wtedy też łyżki z drewna, czego dowodzi angielskie słowo spoon pochodzące od anglosaksońskiego spon, oznaczającego odłupek z drewna lub kory. Tymczasem łacińska nazwa łyżki – cochlea – ma inną etymologię, od muszli ślimaka, co sugeruje, że w tym regionie to pierwotnie właśnie ich używano do jedzenia płynnych potraw (od tej nazwy pochodzi nasza „chochla”). Rzymianie w I w. mieli zresztą dwa typy łyżek stołowych. Poza cochlea, z czerpakiem uformowanym w niewielkie miseczki, były też ligula z owalną, lekko spiczastą płytką, ­ która mogła też służyć do nabijania kawałków mięsa czy warzyw. Metalowe łyżki znano już w starożytnym Egipcie, ale w czasach grecko-rzymskich popularne stały się w całym basenie Morza Śródziemnego.
Na terenie Barbaricum i ziemiach polskich łyżki wykonywano głównie z drewna, te z metalu należały do rzadkości. Jedna z nich została znaleziona w 2009 r. w ciałopalnym grobie koło Jarocina, w którym na początku naszej ery pochowano prochy kilkulatka. Importowana srebrna łyżeczka miała starogermańską inskrypcję runiczną, będącą najprawdopodobniej imieniem dziecka, co dowodzi, że zmarły malec musiał pochodzić z zamożnej rodziny o rozległych kontaktach. Jest to o tyle ciekawe znalezisko, że w czasach chrześcijańskich przyjęło się dawać srebrne łyżeczki jako prezent z okazji chrztu, wierzono bowiem, że srebro odstrasza demony (w rzeczywistości działało antyseptycznie). Być może więc zwyczaj ten miał jeszcze przedchrześcijańskie i przedsłowiańskie korzenie.
W Polsce średniowiecznej dominowały drewniane warzechy o stosunkowo płytkim czerpaku i charakterystycznym bardzo krótkim trzonku, który trzymano całą dłonią. W renesansie trzonki trochę się wydłużyły i poszerzyły, zaczęto je też coraz bardziej bogato dekorować – najpierw ozdobnymi wykończeniami, z czasem też wymyślnymi figurami. Popularne stały się napisy – imiona lub inicjały właściciela, jego herby oraz daty, a nawet wierszyki, np. „O łyżkę nie prosi, kto ją ze sobą nosi” albo „Bez łyżki zła strawa – chociaż dobra potrawa”. Autorem dowcipnych sentencji był Mikołaj Rej, a jego „Wirszyki na łyszki abo inne drobne rzeczy” królowały na trzonkach do XVII w.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie” 2/2016

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 02/2016 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
02/2017
01/2017
Kalendarium
Marzec
23
W 1779 r. Edward Pigott po raz pierwszy opisał galaktykę M64.
Warto przeczytać
Mechanika kwantowa jest piękną, precyzyjną i logiczną konstrukcją matematyczną, doskonale opisująca Naturę. Z tym że właściwie nikt nie wie, jak należy ją rozumieć.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

dodano: 2016-01-22
A nóż widelec!

Fot. Indigo Images


Są po to, by nam się wygodniej jadło, a jest ich dziś tyle, że osoby nieobeznane z savoir-vivre’em mogą pogubić się przy eleganckim nakryciu. Ale srebrne sztućce składające się z różnych rozmiarów łyżek, noży i widelców to dość nowy wymóg salonowej etykiety.

Agnieszka Krzemińska

Sztućce wcale nie są niezbędne. Jedzenie rękami jest praktykowane w wielu częściach globu nie dlatego, że ludzie nie znają przyrządów ułatwiających spożywanie posiłków. Czasami wynika to z przekonań religijnych (muzułmanie i hinduiści jedzą prawą ręką, gdyż lewa służy do mycia miejsc intymnych i uważana jest za nieczystą), kiedy indziej z tego, że niektórzy po prostu lubią dotykać tego, co za chwilę trafi do ich ust; czasami jest to tradycja, ale przyczyną mogą być też lenistwo, niechlujstwo, pośpiech, moda czy brak wychowania. Jedzenie rękami nie jest jednak doskonałym sposobem konsumpcji – człowiek się brudzi, może się nieźle poparzyć (o czym przekonał się na własnej skórze każdy, kto próbował zjeść bez sztućców wyjętego z ogniska kartofla), a jeśli nie umyje wcześniej rąk, będzie to wyjątkowo niehigieniczne. Aby móc wyciągać z garnka gorące potrawy, kroić je na wygodniejsze do konsumpcji kawałki i radzić sobie z zupami bez konieczności wypijania ich z miski, ludzie wymyślili sztućce.

Zabić, pokroić, nabić

Człowiek zapewne próbował zdejmować z rusztu lub wyciągać z garnka gorące kawałki mięsa, nabijając je na patyki. Tak powstały używane do dziś w Azji pałeczki (najdawniejsze znaleziska sięgają połowy II tys. p.n.e.). Najstarsze narzędzie człowieka znajdowane w materiałach archeologicznych, które ewidentnie służyło jako sztuciec, to nóż z kamienia. Znaki na kościach zwierząt wskazują, że nawet jeśli paleolityczni myśliwi do ich zabijania częściej używali oszczepów czy łuków, to nóż służył im do ich dobijania, a potem oprawiania zdobyczy i odkrawania mięsa od kości. Noże były podstawowym elementem wyposażenia każdego łowcy-zbieracza, a potem pierwszych rolników i pasterzy.
Wielką innowacją było pojawienie się metalurgii, bo ostrza kamienne zamieniono na klingi z miedzi, potem brązu, a w końcu żelaza. O tym, czy w czasach prehistorycznych rozróżniano noże myśliwskie i te służące do jedzenia, można wnioskować tylko na podstawie ich wielkości. Z pewnością nożami porcjowano mięso, bo gdy je już zaserwowano i trochę ostygło, ludzie jedli rękami, a sos mogli zbierać pieczywem lub podpłomykami, jak do dziś robią Hindusi czy Arabowie. Pozostałości materialne nie pozwalają odtworzyć pradziejowego savoir-vivre’u, ale teksty uchylają rąbka tajemnicy. Nauczyciel Cycerona Posejdonios z Apamei pisał na przełomie II i I w. p.n.e., że Celtowie starali się jeść schludnie, dlatego odgryzali duże kęsy mięsa, które potem odcinali tuż przy ustach nożem, noszonym przy pochwie miecza. Co ciekawe, archeolodzy natrafili w Szampanii na noże leżące na głowniach mieczy w grobach z VIII w. p.n.e., a zatem zwyczaj noszenia ze sobą noży do jedzenia mógł być w barbarzyńskiej Europie praktykowany na długo przed pojawieniem się w III w. p.n.e. kultury celtyckiej.
Noże były przedmiotami osobistymi, symbolami męskości i prestiżu, dlatego bardzo o nie dbano i wyposażano w eleganckie rękojeści z drewna, rogu, skóry czy kości słoniowej. Najpiękniejsze wykonywali na zamówienie mistrzowie metaloplastyki. W Rzymie pojawiły się różnego rodzaju noże kuchenne, m.in. małe nożyki do owoców. W średniowieczu nóż, wraz z łyżką, noszono w skórzanej pochewce lub mieszku przytroczonym do pasa albo w cholewie buta. Czasami zestaw ten przypominał harcerski „niezbędnik”, bo był składany.
Ponieważ każdy miał przy sobie nóż, w gospodach na stole kładziono tylko łyżkę, pisał w XVI w. Erazm z Rotterdamu. Ale na dworach, szczególnie królewskich, w renesansie gościom zaczęto podawać noże. Ponieważ jednak szpic na jego końcu mógł stanowić zagrożenie dla rozochoconych alkoholem biesiadników, to ostrza stołowych noży zaczęto specjalnie zaokrąg­ lać. Według jednej wersji pomysłodawcą tej zmiany był kardynał Richelieu, który nie lubił, gdy ktoś dłubał sobie ostrzem noża w  zębach, według innej była to inicjatywa samego Ludwika XIV. W XVIII w. nóż stołowy miał szeroki i tępo zakończony brzeszczot oraz lekkie wygięcie do tyłu, które ułatwiało wkładanie porcji jedzenia na widelec bez wyginania nadgarstka.

Sposób na dziurawe brody

Noża potrzebowano do krojenia, ale to łyżka była podstawowym sztućcem. Najlepiej nadawała się do wkładania do ust porcji tak popularnych w kuchni europejskiej gorących zup i papkowatych owsianek. Łyżka, która kształtem przypomina ludzką dłoń, składała się z trzonka i miseczki. Najstarsze łyżki wykonane z gliny lub kości znaleziono w europejskich grobach neolitycznych, ale zapewne znano wtedy też łyżki z drewna, czego dowodzi angielskie słowo spoon pochodzące od anglosaksońskiego spon, oznaczającego odłupek z drewna lub kory. Tymczasem łacińska nazwa łyżki – cochlea – ma inną etymologię, od muszli ślimaka, co sugeruje, że w tym regionie to pierwotnie właśnie ich używano do jedzenia płynnych potraw (od tej nazwy pochodzi nasza „chochla”). Rzymianie w I w. mieli zresztą dwa typy łyżek stołowych. Poza cochlea, z czerpakiem uformowanym w niewielkie miseczki, były też ligula z owalną, lekko spiczastą płytką, ­ która mogła też służyć do nabijania kawałków mięsa czy warzyw. Metalowe łyżki znano już w starożytnym Egipcie, ale w czasach grecko-rzymskich popularne stały się w całym basenie Morza Śródziemnego.
Na terenie Barbaricum i ziemiach polskich łyżki wykonywano głównie z drewna, te z metalu należały do rzadkości. Jedna z nich została znaleziona w 2009 r. w ciałopalnym grobie koło Jarocina, w którym na początku naszej ery pochowano prochy kilkulatka. Importowana srebrna łyżeczka miała starogermańską inskrypcję runiczną, będącą najprawdopodobniej imieniem dziecka, co dowodzi, że zmarły malec musiał pochodzić z zamożnej rodziny o rozległych kontaktach. Jest to o tyle ciekawe znalezisko, że w czasach chrześcijańskich przyjęło się dawać srebrne łyżeczki jako prezent z okazji chrztu, wierzono bowiem, że srebro odstrasza demony (w rzeczywistości działało antyseptycznie). Być może więc zwyczaj ten miał jeszcze przedchrześcijańskie i przedsłowiańskie korzenie.
W Polsce średniowiecznej dominowały drewniane warzechy o stosunkowo płytkim czerpaku i charakterystycznym bardzo krótkim trzonku, który trzymano całą dłonią. W renesansie trzonki trochę się wydłużyły i poszerzyły, zaczęto je też coraz bardziej bogato dekorować – najpierw ozdobnymi wykończeniami, z czasem też wymyślnymi figurami. Popularne stały się napisy – imiona lub inicjały właściciela, jego herby oraz daty, a nawet wierszyki, np. „O łyżkę nie prosi, kto ją ze sobą nosi” albo „Bez łyżki zła strawa – chociaż dobra potrawa”. Autorem dowcipnych sentencji był Mikołaj Rej, a jego „Wirszyki na łyszki abo inne drobne rzeczy” królowały na trzonkach do XVII w.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie” 2/2016